Chociaż mam 24 lata, to dopiero od niedawna, bo jakichś dwóch miesięcy się pielęgnacją delikatnej skóry oczu. Wcześniej zaniedbywałam tę strefę, chociaż o resztę twarzy dbam jak najlepiej. Jedna moja koleżanka uświadomiła mi, że jeśli nie chcę miec zmarszczek zbyt młodo, to powinnam zadać o te okolice, szczególnie, że mam cerę suchą, na której zmarszczki pojawiają się szybciej.
Nie znając się na kremach do oczu, nie wiedząc, który z nich mnie nie podrażni, kręciłam się między sklepowymi półkami, biorąc do reki każdy krem, każdy żel, po chwili jednak go odstawiając. Gdy jednak zobaczyłam krem pod oczy polskiej firmy Soraya, coś mi podpowiedziało, że warto spróbować. Miałam już wcześniej do czynienia z tą firmą i nie byłam nią zawiedziona, także kremik zrobił hop do koszyka.
Stosowanie kremu pod oczy okazało się być prostą czynnością, która szybko weszła mi w nawyk. Dwa razy dziennie, rano i wieczorem, wklepywałam malutkie jego ilości przez kolejne dwa miesiące. I czas się co nieco, na ten temat wypowiedzieć.
Zacznę jednak od tego, co o samym produkcie mówi nam producent:
"Stworzony został z myślą o kobietach, które pragną w wyjątkowy sposób
zatroszczyć się o delikatną skórę okolic oczu. Zastosowane w jego
formule wartościowe oleje roślinne doskonale pielęgnują skórę powiek, przyjemnie ją nawilżają i natłuszczają, a witamina E odżywia naskórek, czyniąc go gładkim, miękkim i elastycznym. Skóra wokół oczu staje się promienna, zyskuje wypoczęty wygląd, drobne zmarszczki ulegają wygładzeniu, a cienie pod oczami rozjaśnieniu."
Skład kremu:
Aqua, Decyl Oleate, Ethylhexyl Stearate,
Paraffinum Liquidum, Glyceryl Stearate, Cetearyl Alcohol, Glycerin,
Ceteareth - 12, Petrolatum, Ceteareth - 20, Dimethicone, Oenothera
Biennis Oil, Rosa Moschata Seed Oil, Ceramide 3, Ceramide 6 II, Ceramide
1, Phytosphingosine, Cholesterol, Sodium Lauroyl Lactylate, Xanthan
Gum, Tocopherol, Panthenol, Carbomer, Tetrahydroxypropyl
Ethylenediamine, PEG - 8, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Citric
Acid, DMDM Hydantoin, Methylparaben, Propylparaben.
Skład na kolana nie powala. Mamy oczywiście tytułowe olejki z róży i wiesiołka, ale parafiny także nie zabrakło (mi ona nigdy krzywdy nie wyrządziła), jak i parabenów. Na szczęście jest też gliceryna i łagodzący panthenol.
Moja opinia:
Ja, tak naprawdę, od kremu oczekuję jednego: nawilżenia. I w tej roli krem spisał się naprawdę dobrze. Skóra wokół oczu przez cały dzień pozostawała nawilżona i przyjemna w dotyku. Przy regularnym stosowaniu zauważyłam, że sińce pod oczami także trochę złagodniały. Zdecydowanie nie rzucają się już tak w oczy. :)
Nie podrażnił także moich wrażliwych oczu. Nie łzawiły, nie piekły, był dla nich bardzo łagodny. Jest także wydajny: niewielka jego ilość wystarcza, mam go od dwóch miesięcy i dopiero teraz mi się kończy.
Czytałam już o tym kremie wiele opini. I są one różne. Jedni chwalą, inni nienawidzą. Dlatego chciałabym zaznaczyć, że chociaż u mnie krem się sprawdza, to wiem, że u osób bardzo wrażliwych może nie być tak różowo. Krem zawiera Ceteareth - 12 i 20, kory jest substancją drażniącą.
Mimo to, uważam, że osoby, które nie mają duzych wymagań, co do kremu pod oczy, mogą go śmiało spróbować.
Cena: Około 12 zł
Dostępność: Rossmann, Super-Pharm, mniejsze drogerie.
A jakie inne kremy/żele pod oczy polecacie? :)










