Jak już we wcześniejszym wpisie wspomniałam, chcę aby ten blog był relacją z zapuszczania i pielęgnacji moich włosów. Jednak żeby móc cokolwiek porównywać, trzeba mieć punkt zaczepienia. ;D Przedstawię Wam więc krótko stan moich włosów na dzień dzisiejszy. Będę się starała robić co miesiąc aktualizację. Zobaczymy, co czas pokaże. :)
![]() | ||
| (Wybaczcie tę pogiętą koszulkę xD) |
Długość: Około 32 cm
Stan: Przesuszone na końcach, u nasady miękkie, na długości lekko się błyszczą w świetle
Mówiąc w skrócie o moich włosach (całą włosową historię przygotuję w ciągu kolejnego miesiąca), nie farbuję ich od 6 miesięcy. Na powyższym zdjęciu widać ciemny odrost, który w rzeczywistości jest jaśniejszy i lepiej stapia się z farbowanymi pasmami. To, co zafundowałam moim włosom w zeszłym roku załamałoby nie jedną poczciwą włosomaniaczkę. Kiedy znudził mi się rudy kolor, postanowiłam z niego zejść. Rozjaśniłam je sama i użyłam rozjaśniacza 3 razy w ciągu 2 tygodni, żeby całkowicie pozbyć się rudości, następnie farbowałam je jasnym blondem. I tak, moja pielęgnacja włosów nie była wtedy rewelacyjna. Nie olejowałam ich, miałam jakieś odzywki nawilżające (na pewno Garnier awokado i Karite), ale generalnie pielęgnacja była uboga i marna. A włosy zniszczyłam po całości...
Nie mówiąc o tym, że nie znałam metody mycia OMO, stosowałam pianki, suszarkę, prostownicę. Włosy farbowałam od 2009 roku, ale to w zeszłym roku dokonałam na nich nieodwracalnych zniszczeń, po których zrozumiałam, że jeśli się nie ogarnę, to stracę moje włosy...
Aktualnie ich nie farbuję, nie stosuję prostownicy, a suszarkę sporadycznie, jesli naprawdę nie mam czasu na ich naturalne schnięcie.
Jeszcze do niedawna, bo bodajże do maja, moja pielęgnacja nadal była uboga. Jedynie stosowałam więcej odżywek nawilżających i raz na jakiś czas stosowałam maskę, którą trzymałam na włosach niecałe 20 minut. W połowie maja, kiedy fryzjerka podcięła mi włosy (jakieś 5 cm), postanowiłam, że czas coś zmienić. Znałam już wtedy różne blogi, wiedziałam, co to metoda OMO, słyszałam o olejowaniu. Powoli, kroczek po kroczku zaczęłam kombinować z nowymi produktami.
I kombinuję dalej.
W ciągu czerwca stosowałam poniższe produkty:
Szampon: Green Pharmacy z nagietkiem, Garnier Fructis Fresh
Odżywki: Ziaja odżywka intensywne nawilżanie bez spłukiwania, Nivea Intensive Repair, Garnier Oleo Repair
Maski: Kallos Keratynowa, Kallos Color, Isana Oil Care
Oleje: Babydream oliwka dla niemowląt, Green Pharmacy Olejek łopianowy
Inne: Green Pharmacy jedwab na końce, od czasu do czasu Gliss Kur Intensive Repair odżywka w spray'u.
Większość z nich będę stosować także w lipcu, ale planuję tutaj także drobne zakupy, szczególnie, jeśli chodzi o odzywki do włosów. :)

W takim razie życzę powodzenia w pielęgnacji włosów. Szczerze powiem, że mnie prowadzenie bloga choć ogólne kosmetycznego również motywuje do zupełnie innego lepszego dbania o włosy. Trzymam kciuki :)
OdpowiedzUsuńJa pewnie z czasem też będę pisać bardziej ogólnie o kosmetykach. ;) Jedyne, czego u mnie nie uświadczycie to makijaże, nie moja bajka. ;P Jeszcze się zastanawiam w jakim kierunku chcę, aby blog się rozwinął. :)
UsuńHaha nie mów hop, blogi robią z człowieka różne rzeczy, jeszcze i makijaży się może nauczysz :D
UsuńDodałabyś sobie gadżet Obserwatorzy :) Będzie łatwiej śledzić Twoje posty :) Gdybyś nie wiedziała co i jak służę pomocą albo przez komentarze albo pocztę arcyjoko@gmail.com
Wlosy pieknie blyszcza :) Chetnie zostane na dluzej, zeby poobserwowac jak rosna :)
OdpowiedzUsuń